Zamiast laurki dla nauczyciela

czwartek, 26 czerwca 2014

Choć stworzenie exploding  box'a nie jest czynnością najszybszą, to jednak ta forma kartki - o ile tak można to nazwać - ma w sobie wiele zalet.

Nie wiem, jak inni, ale ja mam niesamowitą frajdę, gdy zasiadam do kolejnego projektu pudełkowego. Wprawdzie nieco stresuję się, żebym przypadkiem nie walnęła się w obliczeniach o milimetr w tę, czy w drugą stronę - bo jak się okazuje kwestia 1 mm może zepsuć wszystko. Ale sam proces wycinania arkusza bazowego, sklejenie pudełka, dobór papierów, a potem wykonanie szczegółowych elementów wewnątrz box'a sprawia, że wzbiera we mnie niepohamowana radość. I budzi się taki mały chochlik, chcący wiedzieć, jak zareaguje obdarowana osoba, gdy otrzyma ten podarunek.

* * *

Poniższe dwa pudełka powstały na ekspresowe zamówienie dla absolwentów pierwszej i trzeciej klasy szkoły podstawowej.

Ekspresowe, bo zupełnie niespodziewane - wcześniej bowiem powstały pudełka dla przedszkolaka (szczegóły w następnej notce), a całość tak się spodobała oglądającym, że w ostatniej chwili zgodziłam się wykonać kolejne box'y dla innych dzieci.

* * *

Oba pudełka są w jednakowej kolorystyce i stylu. Długo zastanawiałam się, jakiej barwy kwiatki użyć, gdyż okazało się, że mój zapas czterystu skręconych pasków kwiatowych to... kropla w morzu potrzeb. Na jedno takie pudełko poszło ich szesnaście. Wliczając to cztery pudełka wykonane dwa dni wcześniej... nagle zapasy mocno się uszczupliły.

Ostatecznie jednak dobrałam kolory - pastelowy fiolet, limonkowy (tak się ten kolor nazywa?) i pastelowy kremowy, czy też brązowy (niestety pojęcia nie mam, jak fachowo nazywać barwy). Listki w mocniejszych odcieniach, by ładnie współgrały z ozdobami.

Quillingowo poprzestałam wyłącznie na kwiatkach, listkach i małych zawijasach w środku pudełka. Jak będzie można zobaczyć na poniższych zdjęciach - przy ażurowo wyciętych narożnikach i tekturkowym napisie na wierzchu - nic więcej tu nie trzeba. A przedobrzyć też nie chciałam.

Całość zawiązywana szyfonowymi tasiemkami - dwie sztuki na pudełko, na pokrywce zawiązuje się dwie kokardki. Uznałam bowiem, że jedna nie będzie wyglądała ładnie, a krzyżowanie jednej, długiej wstążki od góry do dołu nie będzie wygodne. Dlatego też dwie tasiemki pod spodem się krzyżują, a na nie nakleiłam coś w rodzaju usztywniającej serwetki. Tasiemki w ten sposób są na stałe przytwierdzona do dna box'a.

* * *


2 komentarze:

  1. przepiękne pudełeczko, prześliczne kwiatki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. I love you beautiful work!
    beautiful colors
    Greetings from Holland

    OdpowiedzUsuń

 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS