Jeszcze trochę o Wielkiej Nocy

piątek, 10 kwietnia 2015

Święta za pasem, ale z racji zabiegania życiowego pozostało mi kilka zdjęć tegorocznych kartek, których tu jeszcze nie pokazywałam.

Najpierw jednak chciałabym się pochwalić: zdobyliśmy II miejsce w przedszkolnym konkursie na najładniejszą palmę wielkanocną. Jako, że praca miała być rodzinną, do tworzenia palmy zaangażowane zostały trzy pokolenia kobiet: córka, matka i babcia. Podzieliłyśmy się zadaniami, bawiłyśmy się przy tym przesympatycznie i oto, co nam wyszło:




Skąd w ogóle pomysł na dzierganą palmę?

Byłam pewna - i nie myliłam się - że większość prac konkursowych zrobiona będzie przede wszystkim z bibuły, suszonych kwiatów, zbóż itp. Uznałam, że kolejna taka sama palma - z technicznego punktu widzenia - będzie nudna i ciężko będzie wpleść w nią coś, co będzie ją wyróżniać.

Ponadto chciałam, by także moja mała przedszkolaczka też wzięła udział w budowaniu palmy. A że ostatnio bardzo lubi malować farbkami, w pierwszej kolejności otrzymała styropianowego zajączka do ozdobienia. W tym czasie babcia na drutach robiła listki - nie zdecydowała się na szydełko, gdyż dużo sprawniej idzie jej tzw. drutowanie. Ja pilnowałam córki, by nie zachlapała farbą wszystkiego dokoła, a w międzyczasie kombinowałam, jak umocować to wszystko to drewnianej podstawy. Najwięcej kłopotu sprawiały kwiaty (chomikowane przez lata w pudełku na strychu). Ciężko byłoby przyczepić je, zachowując ich naturalny, płaski kształt. W związku z tym, że kwiaty na tradycyjnych palmach są dość gęsto ułożone, stwierdziłam, że tu też ładniej będzie, gdy szydełkowe kwiaty złożę w coś w rodzaju pączków i tak przymocuję do podstawy.

Efekt końcowy zarówno wełnianej części palmy, jak i uroczego zajączka, wszystkim przypadł do gustu.

* * *

Jakiś czas temu genialną niespodziankę zrobiła mi Kasia. Mile zaskoczona otrzymałam paczuszkę z poniższymi cudeńkami:


Kwiatki były tak drobniutkie i delikatne, że nie mogłam przestać wzdychać z zachwytu. Pojęcia nie mam, jak Kasi udało się ponacinać je na tak wąskie paseczki. Jestem absolutnie wniebowzięta, a dodatkowo kształt niebieskich kwiatów podsunął mi pomysł na zamówione kartki komunijne (ale o tym kiedy indziej).


Alternatywny klej do używanego przez większość - także i przeze mnie - kleju Magic. Niezwykle wygodny, oszczędny i po wyschnięciu - nawet, gdy za dużo się go użyje - nie pozostawia takich śladów jak wspomniany Magic. No i nie wycieka za mocno przyciśnięty. Rewelacja.

Kasiu - jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję.

* * *

Aby zamknąć już okres wielkanocny, pozwolę sobie przedstawić kilka kolejnych kartek z tego sezonu. Te są bardziej wypukłe niż poprzednie i bardziej nadają się na osobiste wręczenie niż wysyłkę pocztową. Chociaż... może to ja mam problem z ich zapakowaniem.



Trzy kwiatki w różowych odcieniach to te od Kasi. Ciemnożółte zrobione przeze mnie dla kolorystycznego kontrastu. Widać przy okazji różnicę w szerokości płatków - u Kasi są jednomilimetrowe.


Pozdrawiam i zapraszam ponownie!
 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS