Lampion adwentowy

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Gdy w przedszkolu mojej Latorośli ogłoszono konkurs na lampion adwentowy, pomysł od razu wpadł mi do głowy. Rzadko się zdarza, że cały plan pracy oraz wymarzony efekt końcowy pojawia się w myślach natychmiast. Tu jednak było naprawdę błyskawicznie. Typowe: pach, pach, pach, pozamiatane!

Właściwie całość lampionu zrobiona jest z papieru. No, może jedynie sznurek i wymienna świeczka na baterię to nie papier, hi hi. Niemniej bazę lampionu najpierw rozrysowałam sobie na trzech arkuszach kartonu 30 x 30 cm (ściany mają ok 12 x 16 cm). Później tak samo zrobiłam z papierem szarym (Galeria Papieru "Aż nastanie świt 05") oraz brązowym "deskowym" (Galeria Papieru "Kolorowa Łąka 06"). Także z szarego papieru wycięłam elementy, które posłużyły jako ozdoby witrażów lampionu: krzyżyk, świąteczne świeczki z ostrokrzewem oraz ażurowe, "diamentowe" tło.

Nie miałam w zanadrzu kalki typowej do zrobienia szyb w lampionie, ale pomyślałam sobie, że równie dobrze mogę wykorzystać kalkę techniczną, której zawsze w domu mam pod dostatkiem. Ta opcja nawet bardziej mi się podobała, bo kalka techniczna jest na tyle sztywna, że dziecko palcem nie przebije, a jednocześnie jest "mleczna" i w środku nic - oprócz blasku światła - widać nie będzie: żadnych miejsc klejeń itp. Kalkę do okienek wkleiłam między papier bazowy a kolorowy.



Dylemat miałam z zamknięciem daszku i miejscem umocowania sznurka. Nie chciałam robić lampionu na czymś w rodzaju "kijka", trzonku do trzymania. Marzył mi się lampion na sznurku, łańcuszku, taki "do machania", hi hi. Ostatecznie jedną z czterech połaci dachu zrobiłam ruchomą, nie przykleiłam jej do sąsiadujących z nią dwóch kolejnych stron daszku. Tędy zatem można było spokojnie wkładać i wykładać świeczkę - bez uszczerbku na "zdrowiu" lampionu. Sznureczek przeciągnęłam przez minimalne dziurki w szczycie dachu.

Jako, że nie chciałam przytwierdzać świeczki na stałe, postanowiłam podstawę wyciąć z grubego kartonu. W środku odrysowałam obwód świeczki i tą część wycięłam, by wyszło coś na kształt kontaktu (denko lampionu) i wtyczki (świeczka). Ten patent był świetny, bo zapewniał stabilność lampki w środku i wygodę w jej wyjmowaniu.


Nie chciałam przesadzać z ilością ozdób na zewnątrz. Postawiłam więc na kilka gwiazd betlejemskich w kolorze czerwonym oraz liście i gałązki iglaste w kilku odcieniach zieleni. Umieściłam je w dwóch miejscach: po przekątnej.


Z dumą mogę oznajmić, że za powyższy lampion otrzymaliśmy w przedszkolu Latorośli wyróżnienie. Ach!

4 komentarze:

  1. Cudny jest ten lampion. Podziwiam, bo sama nie mam zdolności do tworzenia przestrzennych figur, nie mówiąc już o figurach geometrycznych, które powinny być raczej równe :-). Twój jest nadzwyczajny, niezwykle dokładnie przemyślany i wykonany. Pozdrawiam. Już Was widzę jak z nim idziecie i machacie hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Chyba obliczanie wymiarów, rozrysowywanie szablonu itp. to była najprzyjemniejsza część całej pracy. Choć uwielbiam "dziergać w papierach", to bardziej kocham matematykę (i fizykę). Do dziś pamiętam lekcje matmy z podstawówki (a od jej ukończenia minęło prawie 18 lat), gdzie uczyliśmy się wycinać i sklejać bryły z brystolu wg różnych szablonów. Super zabawa - szczególnie z wielościanami :D
      P.S.
      Machamy, machamy, hi hi :D

      Usuń
  2. wcale się nie dziwię, że dostałyście wyróżnienie ;-)

    OdpowiedzUsuń

 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS