Nietypowa przesyłka...

sobota, 22 października 2016

Ciężko jest zapanować nad chaosem przeprowadzkowym, gdy do ogarnięcia są też codzienne sprawy: praca, dziecko, zajęcia pozaszkolne itp. - szczególnie, gdy jedyną odskocznią od życia jest czytanie bądź próba tworzenia kolejnych kartek (o, mamo! niedługo święta!)...

Jakiś czas temu postanowiłam, że przyszła pora na stemple i kolorowanie ich odbitek. Szalenie podobają mi się kartki na pozór minimalistyczne, wykonane właśnie przy użyciu stempli. No i od dziecka lubiłam kolorować (tak, jestem jedną z tych wariatek, która kupiła sobie kilka kolorowanek dla dorosłych).

Jako, że od lat zakochana jestem we wzornictwie produktów firmy Memory Box oraz Poppy Stamps, po przeliczeniu zaskórników kupiłam kilka zestawów stempli - już z myślą o świętach, ale niektóre pasują też na inne okazje, co będzie można obejrzeć poniżej. W oko wpadło też kilka produktów Lawn Fawn oraz uwielbianego przeze mnie Paper Smooches i... jestem zwarta i gotowa do przygotowań świąteczno-kartkowych.

W moich stemplowych zakupach niesamowicie pomogli mi (spełniając moje zachcianki, hi hi) sympatyczni pracownicy jednego ze sklepów scrapowych. Właściwie zawsze mogłam liczyć na ich życzliwość, profesjonalizm, rzetelność i... ekspresowe paczki*.

* - któregoś razu znajomy kurier, gdy wręczał mi kolejną przesyłkę (w charakterystycznym pudełku z papierami 30x30), stwierdził, że "te pizze to lepiej zamawiać bezpośrednio w pizzerii, bo ta jest już znowu zimna" ;-)

Postanowiłam więc wykonać coś w podziękowaniu i... dorzucić coś ekstra od zadowolonej klientki, hi hi...


Cała kartka - poza bazą, dymkiem oraz papierem z "wkładki" - powstała z papieru akwarelowego "Imagine" Canson. Tuszami "Distress" Ranger Ink wycieniowałam niebo oraz trawę, którą później wycięłam brzegowymi wykrojnikami MB z nacięciami. Ćwierkające wróble są częścią zestawu stempli Lawn Fawn, natomiast przeuroczy kot pochodzi ze świątecznego kompletu stempli MB/PS. Wszystkie wypełnienia pokolorowałam brush pen'ami "Clean Color" ZIG Kuretake.


Mordka kotka wydawała mi się tak przeurocza, więc stwierdziłam, że spokojnie może przejść obok wróbli bez chęci zaatakowania ich, hi hi. A może jego sympatyczny uśmiech jest efektem tego, że kot dokądś zmierza...


W środku kartki ponownie kotek z doklejonym serduszkiem i resztą napisu.

Te cukierki ze zdjęcia zaczerpniętego z fejsbukowego postu Sklepiku Na Strychu (ja, rasowa gapa, nie cyknęłam zdjęć wnętrza kartki; jak mogłam zapomnieć o kociaku?) to... także część przesyłki - to jest właśnie to "coś ekstra". Pomyślałam bowiem, że na te jesienne, często bure i ponure dni, pracującej jak mrówki w mrowisku ekipie mojego ulubionego sklepu należy się jakaś osłoda, hi hi.


Spodobały mi się kartki tego typu. W głowie już niecny plan wykonania poszczególnych kartek świątecznych w podobnej technice i też w miarę płasko, by spokojnie weszło do zwykłej koperty bez zniszczenia wypukłych elementów...

I jak dawno nie miałam nastroju na "kartkowanie", tak teraz jestem pełna energii i pomysłów. Nawet brak czasu mi niestraszny - trzeba będzie zamienić sen na czas spędzony w jaskini twórczej.

Chrzest Święty dwójki maluszków

sobota, 15 października 2016


Po długiej przerwie czas na nadrabianie zaległości...

* * *

Wprawdzie lubię pracować pod presją czasu, jednak, gdy trzeba wykonać upominek na przysłowiowe "wczoraj", bywa, że czegoś może zabraknąć. Niestety w mojej miejscowości nie ma sklepu z przydasiami, nie mogłam więc dokupić potrzebnej mi rzeczy. Udało mi się jednak brak emblematu związanego z chrzcinami zastąpić czymś, co klientowi bardzo przypadło do gustu: dziecięce stópki...



Wkleiłam je w ramkę, z której uprzednio usunęłam napis. Dlaczego w ten sposób? Do kartki dorobiłam ozdobne pudełko, na którym umieściłam identyczną ramkę z oryginalnym, pierwotnym napisem.


Całość wykonałam w jasnych tonacjach, minimalnie tylko tuszując brzegi papieru bazowego. Bukiet kwiatów niewielki, ale skromnością pasujący do danej uroczystości.


Pod etykietkę z datą i imionami dzieci umieściłam tekturowe zawijasy, które były... resztkami po jakiejś większej ramce. Zdarza mi się tego typu "odpady" chomikować, bo - jak widać - nawet takie drobnostki mogą się przydać.


Choć praca wykonywana była na szybko, muszę przyznać, że miło było powrócić do najmniej lubianego przeze mnie formatu DL - nie mam pojęcia, dlaczego podłużne bazy najmniej mi odpowiadają. Czas na łamanie stereotypów.


Dziękuję za odwiedziny!
 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS